Moc postu cz. 2 - MITY


W poprzednim poście o poście (musiałam!) dzieliłam się historią pierwszego postu, który wpłynął na mnie w tak znaczący sposób. Obserwując tę zmianę, która nigdy nie dokonałaby się sama z siebie w ciągu czterech miesięcy, wiedziałam, że dokonał jej Bóg i że chcę tego więcej w moim życiu.

Jest mnóstwo form postu, długości postu i powodów postu. Wszystko jest tu dosyć indywidualne i opiera się na osobistej "umowie" z Bogiem.

Ja traktuję post jako pewną umowę. Nie interes, nie chodzi mi o to, żeby coś od Boga wyhandlować. Post jest moim zobowiązaniem przed Nim i staram się go dotrzymać.

Zdarzało mi się przerwać post. MIT NUMER 1 w który wierzyłam to, że jeśli przerwę post, to Bóg będzie zły, albo mi nie pobłogosławi w tej sprawie, o którą się modliłam. Tylko, że zapominałam przy tym, że Bóg jest pełen łaski i nie błogosławi mi dlatego, że na to zasłużyłam. Tak właściwie nie jestem w stanie zapracować na żadne Jego błogosławieństwo, nawet poszcząc. Ponieważ przyjęłam Jezusa, to gdy zaczynam post, zaczynam go z pozycji Bożego dziecka i miejsca błogosławieństwa. Post daje tak naprawdę więcej mi samej.

MIT NUMER 2 - post jest nudny, trudny i okropny.

Okay, w czasie postu jest się głodnym. Na tym to polega. Nie możemy mylić postu z zagłodzeniem się na śmierć (jedna niewłaściwa skrajność, Bogu zależy na naszym zdrowiu), ale też ciężko oczekiwać, że będziemy najedzeni. Ośmieliłabym się nawet stwierdzić, że jeśli jesteśmy najedzeni, to coś nie działa tak, jak powinno w naszym poście.

Ale post powinien być też niezwykłym czasem. Przeczytałam w pewnej książce o poście zdanie, że "post może być duchową ucztą". Tak i amen! Zdarza mi się często tęsknić za czasem postu, nie dlatego, że nie lubię jedzenia (bo je kocham), ale dlatego, że wiem, jak cenne jest to dla mnie i jak cudowny jest ten czas z Bogiem, czas skupienia się na Nim i oddzielenia dla Niego.

MIT NUMER 3 - w poście chodzi o niejedzenie

Nope. Przeczytaj Izajasza 58, bo Bóg już ładnych parę tysięcy lat temu obalił ten mit.

Niejedzenie nie jest tylko pustym symbolem. Jest po to, żeby przywrócić właściwą kolejność priorytetów aspektów tego, kim jesteśmy - duch, dusza i ciało. Żyjąc w konsumpcyjnym świecie to ostatnie nieraz pcha się na pierwsze miejsce, więc pościmy, żeby ustawić siebie i swoje pragnienia na właściwym miejscu.

Ale fakt niejedzenia w samym poście nie jest najważniejszy. Post to nie dieta ani nie głodówka. Nie podchodź do postu z radością, że schudniesz. Jasne, schudniesz, ale to nie powinno być celem, ani nawet skrycie pożądanym skutkiem ubocznym.

Post jest po to, by zsynchronizować serce z pragnieniami Boga. By dać Duchowi Świętemu przestrzeń do rządzenia w naszym życiu i pokazać Mu, że Jego pragnienia są najważniejsze. Post jest po to, by nasycić tych, którzy tego potrzebują - czy to zachętą, czy pocieszeniem, czy modlitwą, czy zaopatrzeniem. Taki post podoba się Bogu. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz